Zanim otrzymałem tę płytę parę osób ostrzegało mnie, że to straszny knot, muzyka nudna jak flaki z olejem. Nie dawałem im wiary i miałem rację, bo to całkiem dobra płyta, tyle że nie taka, jakiej można się było spodziewać. Po wydaniu KTA wszyscy oczekiwali muzycznej kontynuacji tego albumu, a tu - niespodzianka. Zespół YES, zamiast długich i zawiłych kompozycji, przedstawił w miarę proste rockowe utwory.
Muzyka na "Open Your Eyes" brzmieniowo nawiązuje do dokonań zespołu z albumów "90125" i "Big Generator". Tyle że kompozycje są tutaj jeszcze prostsze, a ponadto ozdobione gitarowymi partiami doskonałego jak zwykle Howe'a. Całość robi wrażenie jakby była zrobiona z myślą o listach przebojów i tego chyba wielu fanów nie może im darować. Ja też nie czuje się za dobrze wyobrażając sobie piosenki YES nadawane np. w "Lecie z radiem", chociaż z drugiej strony to właśnie dzięki takim płytom ambitniejsza muzyka zyskuje większe grono słuchaczy. Na tej płycie niektóre przeboje zrobione są w przepyszny sposób. Weźmy np. "Universal Garden" z długim, pięknym akustycznym wstępem, z wieloma zmianami rytmu, albo ciekawe melodycznie "Fortune Seller" i "Man In The Moon" czy choćby porywający utwór tytułowy. Dla tych, którzy spodziewali czegoś w starym stylu, jest czarowny "From The Balcony": tylko gitara akustyczna Stevea i głos Jona. Niestety, jest też kilka utworów, które można sobie darować jak np. utrzymane w tanecznych rytmach "No Way We Can Lose" czy "Wonderlove", choć gdy się w nie dokładniej wsłuchać, to i tu znajdzie się trochę świetnych zagrywek gitary w podkładzie.
Wygląda na to, że grupa YES uraczyła nas letnią płytą w środku zimy. Czyżby "A Change of Seasons"?