From: Mariusz Niedziolko <mnied@POCZTA.ONET.PL> 23-11-99 14:25
Jeśli chodzi o album GFTO, to mam jedno wspomnienie i to raczej komiczne. Wyobraźcie sobie, że jest godzina do Minimaxu a Kaczkowski tydzień wcześniej zapowiedział nowiutką, pachnącą świeżością płytę Yes i powrót Wakemana. Siedzimy sobie dwaj Yesfani w błogim stanie. Mamy wszystko przygotowane. Magnetofon, nowiutka taśma, nastrój niemalże jakby... no wiecie, o co mi chodzi. A tu nagle, pyk, i nie ma prądu!!!!!!!!!!!!!!! Konsternacja. Sprawdzić korki! Nie, to nie korki. Do sąsiadki, u niej też nie ma prądu! Nigdzie nie ma! Kurde! Spoko, jeszcze jest godzina! Coś trzeba zrobić. Znowu do sąsiadki (bo miała telefon). Dzwonimy do Zakładu Energetycznego. Co z prądem do cholery???!!! Czy nie wiedzą, że dziś nowa płyta Yes w radiu!? Pewnie, że nie wiedzą. Guzik ich to obchodzi. Długo jeszcze? Panienka nic na razie nie wie ale sprawdza. Okazuje się że cała Gdynia bez prądu. Zostaje nam nadzieja, że kolega z Gdańska nagrywa, nawet mamy taka pewność. Najwyżej się przegra od niego. Ale ta męczarnia, aby czekać do następnego dnia. Nie, pójdziemy dzisiaj jeszcze, pewnie! Dzisiaj przegramy! Z błogiego nastroju zrobił się nerwowy. Jednak ktoś w ZE uporał się z problemem i prąd wrócił !!! Wrócił, kiedy Kaczkowski już zapowiadał nowy album! Z tej całej nerwuwy, kiedy odetchnęliśmy z ulga, wymsknęło mi się na zasadzie żartu : Ty, Jarek, tylko brakuje teraz, że Yes zaserwuje nam jakiegoś prostego rockandrola? Czekamy z zapartym tchem na pierwsze takty nowej, po trzech latach płyty Yes, i nagle słyszymy:
"A ONE, A TWO, A ONE, TWO, THREE, FOUR ..."
Spojrzeliśmy na siebie i parsknęliśmy głośnym śmiechem.
Mariusz, Gdynia